cold mailing

Poczta elektroniczna jest podstawową formą komunikacji dla praktycznie każdej firmy na świecie. O ile w zakresie rozmów wewnętrznych na pierwszy plan powoli wychodzą takie rozwiązania jak Slack czy Asana, to nieśmiertelny e-mail dalej wiedzie prym.

Nie do końca wiadomo, czemu tak jest. Nie jest to ani najwygodniejsza forma porozumiewania się z innymi, ani na pewno nie pozbawiona wad. Kto nie pamięta wywalającego się Outlooka i godzinnych konfiguracji nich pierwszy rzuci kamieniem. Dlaczego w takim wypadku dalej wszyscy wysyłają do siebie maile?

Profesjonalizm ponad wszystko

Nikt nie zna konkluzywnej odpowiedzi, ale jeśli miałbym dawać swój typ, to powiedziałbym że ludzie wysyłają do siebie pocztę elektroniczną głównie ze względu na przyzwyczajenie. Drugim plusem, o którym nie sposób zapomnieć jest bardzo niski poziom skomplikowania. Zwyczajnie wpisujesz adres i druga osoba dostaje wiadomość. Nie potrzeba kolejnego logowania czy nie daj boże jeszcze jednego, setnego hasła do zapamiętania.

Poczta elektroniczna jest również podstawą handlu i jednym z najważniejszych kanałów, którymi dochodzi do sprzedaży. Niezależnie od tego, czy mówimy o usługach takich jak zaawansowane technologie analityczne czy przemysłowa sprzedaż betonu - większość rozmów i ustaleń dzieje się właśnie za pomocą maili.

Sprzedawanie pocztą elektroniczną

Powiedzieliśmy już, że mail dalej jest główną formą kontaktowania się na poziomie biznesowym. Dlaczego więc nie może być możliwością na przedstawienie nowej oferty ludziom, którzy jeszcze nigdy w życiu nie zetknęli się z Twoją marką?

To pytanie zadali sobie specjaliści od Cold Mailingu. Jednej z form otwarcia lejka sprzedażowego, w którym wysyłamy naszą ofertę do nie spodziewającej się tego osoby. Wielu powie, że nie różni się to za bardzo od spamu. I tym ludziom też muszę przyznać rację. Jednak jedynie w wypadku, w którym mówimy o źle przeprowadzonym procesie Cold Mailingu.

Cold mail w pigułce

Oferta, którą wysyłamy “na zimno” musi spełniać przynajmniej dwa kryteria. Pierwsze - klient musi zostać wybrany z odpowiednią starannością. Zarówno firma, do której chcemy się zwracać jak i odpowiedni pracownik (lub właściciel) w danej organizacji. Drugie, o czym musimy pamiętać, to wysłana przez nas wiadomość musi nieść za sobą jakąś wartość. Niespodziewanie rozwiązać jakiś z małych ale upierdliwych problemów, o których nie do końca był czas się zastanawiać, a której otrzymanie w niespodziewany sposób pozytywnie wpłynie na nasze wyniki w miejscu pracy.

Jak wybierzemy już odpowiednią osobę, która powinna być zainteresowana naszym rozwiązaniem jego istniejącego i uciążliwego problemu czas na następny krok. Ten jest o wiele trudniejszy, ponieważ wymaga od nas jednej bardzo trudnej rzeczy - nieustępliwości. Niestety klient nie zawsze wie czego chce, a jeszcze rzadziej wie czego chce w ogóle. Dlatego często nie będziemy mieli żadnej odpowiedzi na nasze wiadomości. Pierwszą, drugą, trzecią. Grunt to się nie zniechęcać i próbować docierać do prospektu innymi kanałami. Możliwe, że dobrym rozwiązaniem będzie zadzwonienie do tej osoby do firmy i  zapytanie, czy przedstawione pomysły jej zdaniem mają wartość.

Czy to działa?

Ilość historii sukcesu, które można usłyszeć od ludzi wykorzystujących Cold Mailing do rozwoju firm jest zadziwiająco duża. Czy to znaczy, że to działa? Jak mówiłem wcześniej - zależy to tylko do sprzedawcy i jego umiejętności przedstawiania rozwiązań problemów.

Autor – Ania Wilczak